Aktualności / Listopadowe wspomnienia o pani Dorocie Skawińskiej

Listopad to miesiąc, w którym obchodzimy Dzień Zaduszny i przywołujemy w pamięci naszych bliskich zmarłych. Owe wspomnienia przybrały w tym roku formę szczególną i wzruszającą, gdyż uczniowie klasy 4d postanowili napisać wypracowania o swojej Wychowawczyni – Pani Dorocie Skawińskiej. Chcieli uczcić Jej pamięć, wypowiedzieć to, czego nie zdążyli … To była potrzeba serca – jak mówili. Powstały tak piękne prace, że postanowiłam nie zatrzymywać ich tylko dla siebie.  Bardzo dziękuję wszystkim Uczniom oraz Rodzicom, którzy zgodzili się na ich publikację.

Anna Twardy

                 W listopadzie wspominamy zmarłych. Odwiedzamy cmentarze, porządkujemy groby i zapalamy znicze na znak pamięci o swoich bliskich, którzy odeszli. Osoba, którą chciałbym opisać, nie należała do mojej rodziny, ale była dla mnie bardzo ważna. To moja była wychowawczyni – Pani Dorotka.
Zmarła w lipcu. Minęło dopiero kilka miesięcy od jej śmierci,  ale często wydaje mi się, że nie ma jej z nami bardzo długo. Wypatruję Jej czasem na korytarzu i coś mnie ciągnie do naszej sali na parterze, w której uczyliśmy się przez trzy lata.
Pani Dorotka była miłą, wesołą i dowcipną osobą. Bardzo ją lubiłem, choć dużo od nas wymagała. Zapamiętałem wiele wspólnych wydarzeń, ale szczególnie utkwiło mi w pamięci nasze ostatnie spotkanie na zakończenie roku szkolnego. Pani przyszła do nas po długiej nieobecności z powodu choroby. Bardzo się ucieszyłem, ale zmartwił mnie jej wygląd. Zmieniła się. Była blada, wychudzona i trochę smutna. Jednak wciąż starała się z nami żartować i zachęcać do występu dla rodziców. Po otrzymaniu świadectwa podszedłem do niej, żeby podziękować za wszystko i się pożegnać. Pani Dorotka powiedziała mi wtedy: Michał, nie bój się! Każdy popełnia błędy, ja też. Idź do przodu! Dasz radę!
Te słowa utkwiły w mojej pamięci i często je powtarzam. Myślę, że jeszcze długo będzie mi się wydawało, że Pani Dorotka biegnie w czerwonych szpilkach przez korytarz. Roześmiana, pełna energii, ze swoim błyskiem w oku… Taką Ją zapamiętałem.

M.B.
W dniu Wszystkich Świętych wspominam bliskich, którzy już odeszli…
Osobą mi najbliższą, o której chciałam napisać, jest nasza ukochana wychowawczyni Pani Dorota Skawińska.
Pani Dorota umarła 4 miesiące temu. Czasami czuję, jakby Ona ciągle żyła. Myślę, że gdzieś ma jakąś nową  klasę, że gdzieś mieszka i kiedyś mogłabym Ją spotkać.
To była magiczna osoba. Zawsze mi pomagała w trudnych zadaniach. Kiedyś dostawałam z dyktand same tróje i okropnie się smuciłam, zauważyła to i powiedziała:
– Wiesz, że mam dobre serce, więc dzisiaj, żeby Ci było lepiej, dostaniesz minus czwórkę. Zgadzasz się?
Zgodziłam się i bardzo się wtedy ucieszyłam.
Pani Dorotka zawsze miała czas, żeby mnie wysłuchać i świetnie potrafiła pocieszyć. Po rozmowach z Nią czułam się lepiej i wydawało mi się, że wszystko będzie dobrze.
W trzeciej klasie zauważyliśmy, że Pani Dorotka czuje się coraz gorzej, kulała i nie mogła chodzić po schodach. Myślałam, że może się przewróciła i nie wiedziałam, że jest ciężko chora.
Ostatni raz widziałam Ją na zakończenie roku szkolnego. Siedziała na wózku inwalidzkim, była bardzo chuda i miała cienki głos. To wspaniale, że miała okazję nas poznać, a my Ją.
Zawsze będę o Niej pamiętać!
W.B.
   Pani Dorota Skawińska, moja ukochana Wychowawczyni, ciężko zachorowała i przegrała z chorobą. Odeszła od nas cztery miesiące temu. Do dziś pamiętam pierwszy dzień szkoły. To dzięki Niej nasza klasa polubiła naukę.  Pani Dorotka mówiła do nas ,,aniołki’’, chociaż nie zawsze nimi byliśmy. W każdej chwili mogliśmy liczyć na Jej pomoc. To Ona nauczyła nas, że zawsze trzeba być sobą. Mówiła nam, żebyśmy nigdy się nie poddawali.
Pani Dorota zawsze się uśmiechała. Często zabierała nas na różne wycieczki. Nigdy w nas nie wątpiła. Teraz Jej nie ma z nami, ale ja zawsze będę o Niej pamiętać.
L.N.
     Moje wspomnienie związane jest z panią Dorotą Skawińską. Była Ona moją wychowawczynią od pierwszej do trzeciej klasy. Pani Dorota była miła i wesoła. Zawsze miała „kolczaste” włosy i uśmiech na twarzy. Często chodziła z nami na wycieczki. Pani Dorotka potrafiła każdy problem rozwiązać tak, że wszyscy byli zadowoleni. Miała śmieszne powiedzenie: „Chyba się zastrzelę patykiem!”. Często go używała, gdy była trochę zła. Prawie nigdy się na nas nie denerwowała, a jeśli się złościła, to tak, że w ogóle się nie baliśmy. Byliśmy pewni, że bardzo nas lubi, a my lubiliśmy Ją. Kiedy pojechaliśmy na zieloną szkołę w klasie trzeciej, pani Dorota nie udała się z nami, szkoda… Wysłaliśmy Jej zdjęcie grupowe z napisem: „Kochamy Panią Dorotkę”.
Ostatni raz, kiedy Ją widziałem, to było na zakończenie roku szkolnego w klasie trzeciej. Kiedy przyszła się z nami pożegnać, była bardzo chora, ale zależało Jej na tym, żeby nas zobaczyć. To było nasze ostatnie spotkanie, podszedłem do Niej i mocno Ją przytuliłem. Pani Dorotka niedługo potem umarła, ale na zawsze pozostanie w moim sercu. Zawsze będę Ją pamiętał i wspominał.
M.R.
    Święto Zmarłych pozwala mi przypomnieć sobie o bliskich osobach, które już odeszły. W ostatnie wakacje z przykrością musieliśmy pożegnać ukochaną Panią Dorotkę, która była naszą wychowawczynią przez trzy lata.
Pani Dorotka była osobą bardzo wesołą, życzliwą, z poczuciem humoru i zawsze uśmiechniętą – taką Ją zapamiętam na zawsze. Chociaż nie byliśmy aniołkami, pani Dorotka zawsze chwaliła nas i wierzyła w nas. Sprawiła, że nasza klasa była bardzo zgrana i współpracująca ze sobą.
Pani miała krótkie blond włosy, okulary oraz wielki uśmiech. Często chodziliśmy na wycieczki szkolne. Codziennie rano, gdy przychodziliśmy do szkoły, to śpiewaliśmy piosenkę na przywitanie. Bardzo lubiłam w Pani Dorotce to, że zawsze potrafiła nas zrozumieć, chociaż nie byliśmy grzeczni. Kiedy wspominam Panią, to wciąż widzę Ją uśmiechniętą, stojącą przed tablicą, ubraną w białawy podkoszulek i błękitne dżinsy. Pamiętam też, jak Pani szturchnęła mnie na próbie przedstawienia, Przecież to było wczoraj.
Pani Dorotka była w moim życiu ważną osobą, myślę, że w większości dzieci też… Jest mi przykro na wspomnienie o Niej. Żałuję, że nasza klasa była czasami nieusłuchana, ale Pani Dorotka i tak czuła z nas dumę. Zawsze będzie w naszych sercach.
N.Z.
      Osobą, którą chciałbym szczególnie zapamiętać, jest pani Dorota- moja pierwsza wychowawczyni.
Pani Dorotka zmarła w lipcu tego roku, ale wciąż wydaje mi się, jakby ciągle tu była i uczyła na parterze którąś z pierwszych klas. Mam z Panią związanych dużo miło wspomnień, np. moją pierwszą zieloną szkołę, pokaz mody w Bonarce. Wymienianie zajęłoby mi całą kartkę, ale przecież nie o to tu chodzi…
Doskonale pamiętam różne śmieszne, a czasem nawet dziwne sytuacje związane z panią Dorotką. Pamiętam również Jej zachowania, zapach, pachniała kwiatami i wczesnym porankiem. Była bardzo wesołą osobą. Cieszyła się prawie ze wszystkiego, uśmiech nigdy nie schodził Jej z buzi. Była pogodna, opiekuńcza, wyrozumiała, ale również zwariowana. Szkoda, że już Jej z nami nie ma…
M.S.
      Chciałbym opisać moją wychowawczynię z poprzednich lat – panią Dorotę Skawińską. Pani Dorota zmarła w tym roku i bardzo mi Jej brakuje. Zapamiętam Ją ubraną w czerwony sweter i buty na obcasie. Zawsze się uśmiechała, miała dobry humor i często wymyślała faje zabawy.
Jej zapach przypominał lawendowe perfumy połączone z ziołami.
Była bardzo miła i życzliwa, kiedy ktoś z naszej klasy dostał złą ocenę zagrzewała go do uczenia się, kiedy coś nam nie wychodziło, wtedy dawała nam dobre rady i pomagała.
Wszyscy się o Nią martwiliśmy, a kiedy leżała w szpitalu organizowaliśmy dla Niej zbiórki pieniędzy przy kościele i kiermasze świąteczne. Dziś pozostały mi  po Niej nie tylko zdjęcia, bo pamięć o Wychowawczyni na zawsze zamieszka w moim sercu.
H.K.
   Chcę opisać znaną mi osobę, którą zawsze będę pamiętać. Ta osoba to nasza wychowawczyni z klasy 1-3. Pani Dorotka.
Pani Dorotka nie żyje już od czterech miesięcy, lecz wciąż pamiętam ją, jakby to było wczoraj. Siedzi przy biurku na wózku inwalidzkim. Na biurku stoi komputer, który nigdy nie mógł się załadować i małe gliniane pudełko na linijki, nożyczki, ołówki i długopisy. Potem patrzy na nas z dumą, jak odgrywamy różne przeróbki bajek: „Czerwony i Zielony Kapturek”, „Kopciuszek”  itp. Później rozdaje nam „Nowe ilustrowane słowniki ortograficzne” i świadectwa (bo to koniec roku szkolnego).
Pani Dorotka powtarzała nam „Czytać, czytać, czytać”, bo niektórym nie chciało się tego robić. Na końcu wstała i pożegnała się z nami i niestety musieliśmy iść do swoich domów…  I tak właśnie zapamiętałam nasze ostatnie spotkanie.
Po Pani Dorotce zostało mi kilka fotografii, miłe wspomnienia i te smutne też, z zakończenia roku…
M.K.
    W dniu 1 listopada myślami jestem blisko tych, którzy odeszli, a w szczególności wspominam bliską mi osobę. Jest nią moja ukochana wychowawczyni – Pani Dorotka. Zmarła 8 lipca 2017 roku Gdy zamykam oczy, czuję jakbym był w klasie razem z moją ukochaną Nauczycielką, a ona stoi przy tablicy w kolorowej sukience i dyktuje nam zadanie domowe.
Nauczyła mnie kultury, szacunku dla innych, zdrowego trybu życia, który sama prowadziła. Była nauczycielem, z którym pierwszy raz w moim życiu pojechałem na zieloną szkołę, wiąże się z tym wiele wspaniałych wspomnień, np.: ognisko, wycieczka na górę Żar. Gdy tęskniłem za domem, zawsze umiała mnie pocieszyć. Do końca moich dni będę ją pamiętał i to, czego mnie nauczyła.
Moja Kochana Pani Dorota
K.W.
   Chciałabym Wam opowiedzieć o mojej Nauczycielce, której nie ma już wśród nas – pani Dorocie Skawińskiej.
Zbliżał się koniec roku szkolnego. Zwykle jest to powód do radości dla wszystkich dzieci, ale my, wtedy jeszcze klasa 3d, nie jesteśmy szczęśliwi, tak jak inne klasy.
Nasza Wychowawczyni od kilku miesięcy ciężko choruje. Coraz rzadziej pojawiała się w szkole. Bardzo nam jej brakuje. Pani Dorotka nie tylko nas uczy, ale i wychowuje. Zabiera do: kina, teatru, muzeów. Organizuje nam wycieczki (dłuższe i krótsze). Zaraża nas miłością do literatury, do tego stopnia, że w trzeciej klasie naszą lekturą jest „Harry Potter i Kamień Filozoficzny”. Wzrusza się do łez przy smutnych książkach i wierszach. Potrafi wytłumaczyć nawet najbardziej oporowemu uczniowi. Pociesza, gdy komuś jest smutno, przytuli, opowie bajkę na urodziny, celebruje z nami święta. Zrobi wszystko, abyśmy wyrośli na dobrych i rozumnych ludzi. Widać, że bardzo lubi swoją pracę i nas. Jak mamy Jej podziękować za te wspaniałe pierwsze 3 lat szkoły, które dzięki Niej stały się prawdziwą przygodą (nie tylko z nauką) …
Tydzień przed zakończeniem roku szkolnego z pomocą rodziców nagrywamy dla naszej Pani teledysk, żeby mogła go oglądać, kiedy będzie Jej smutno. Kiedy 23 czerwca idę do szkoły, zastanawiałam się, kto mi wręczy świadectwo. Może pani Jadzia, najlepsza przyjaciółka pani Doroty, a może opiekująca się nami pani Beata? Gdy wchodzę do klasy, widzę naszą wychowawczynię siedzącą przy swoim biurku. Ale niespodzianka! Skąd Pani wzięła tyle siły, żeby być teraz z nami i świętować, jak zwykle, zakończenie roku szkolnego? Razem śpiewamy piosenki dla rodziców, jemy pyszne ciasta przyniesione przez panią Dorotkę, odbieramy świadectwa i nagrody książkowe. Potem wzruszona dziękuje nam za wspólne 3 lata i wsparcie w chorobie. Na koniec żegna się z każdym z nas, przytula i mówi miłe rzeczy. To jest nasze ostatnie spotkanie.
Kiedy o Niej myślę, widzę: Jej piękne oczy, życzliwy uśmiech, ciemnoróżową kurtkę, sierść ulubionej kotki na Jej ubraniach i ciemnozieloną torebkę, którą nazywała „Żabcią”. Jestem szczęściarą, że miałam taką wspaniałą Nauczycielkę!
M.M.